ciag dalszy relacji z agronautyki, teraz w ramach nowego zycia na swoim
RSS
czwartek, 27 października 2011
obora obiecana

Gelaufenarium uznałem za ukończone. Zamki w drzwiach robią wrażenie...

 

No dobra, na wszystkich z wyjątkiem gelaufenów. One mają inne obiekty zainteresowania:

 

 

Paśnik normalnie profesjonalny. Przynajmniej z mojego punktu widzenia. Teoretycznie niedemontowalny. Praktycznie dziś rano leżał już na klepisku, bo nowi lokatorzy chcieli sprawdzić, co jest po drugiej stronie. Cóż, od zwierzaków można się wiele nauczyć.

 

Wczoraj pierwsza parka zamieszkała w nowym miejscu, dziś pozostała dwójka:

 

 

Trudno ich nazywać gelaufenami, to już są regularne dziamdziaki. Przemieszczenie ich wymagało niezwykłego samozaparcia. Sąsiad poświęcił na ten cel resztki sił...

 

 

Musze jeszcze wyprosić od niego filmik, jak sobie radzę z lassem. W sumie nieźle, choć cielaki mój kunszt mają za nic i stosują nieczyste chwyty. Ale to już nie dziś. Dzisiaj fajrant. Chyba...

13:58, scibor1
Link Komentarze (1) »
wtorek, 25 października 2011
na głodzie

Jakoś tak parę dni temu ogarniałem gumno, gdy zadzwonił L. Że kupiarkę chce pożyczyc. Czyli traktor z rozrzutnikiem. Ostrzegłem, że średnio jeździ, bo przerywa i staje. Ale jak chce, to proszę bardzo. Przyjechał, w pół godziny naprawił to co zamierzałem robic długimi zimowymi wieczorami. Ja w tym czasie negocjowałem telefonicznie rozliczenie zadłużenia w naturze. Jak obaj skończyliśmy, napomknął, że ma dwie jałówki do sprzedania. Marne, tanio. Pojechałem zobaczyc. Zobaczyłęm obraz nędzy i rozpaczy. Nawet nie, że tanio, ale przez litośc - wziąłem. Z dostawą do domu. Dostawa odbyła się późno, ale zwierzaki do dziś żyją i - miejmy nadzieję, życ będą. Apetyt dopisuje:

 

 

Wytrzeszcz, oficjalnie Żaba, z racji wyjątkowo wyłupiastych oczu, jest całkiem przyzwoitą, półtoraroczną jałówką:

 

 

Natomiast Szkieletowi, oficjalnie Rysi, do przyzwoitości wiele brakuje:

 

 

No ale jak się trzyma zwierzaki na samej słomie bez dostępu do wody, żeby biegunki nie dostały (sic!), to nie ma się co dziwic.

Zobaczymy, co się uda z tych obywatelek uzyskac do wiosny.

Na razie przeszliśmy ze słomy na siano, powoli wprowadzam śrutę, no i obie panny dostały iwermektynę.

Czas pokaże...

08:40, scibor1
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 17 października 2011
wartość resztkowa

Dzień na gumnie pracowity był. Pomijając standardową walkę z krowiszonami i udostępnienie im kolejnego kawałka trawy, zrobiłwm kolejną porcję śruty i uruchomiłem testowo krajzegę:

 

 

Tnie, aż miło. Tylko wypadałoby ją wystawić na zewnątrz, żeby jakieś tartakowanie uskutecznić.

W czwartek wystawiłem Jellinka na allegro. Aukcja utrzymała się jakieś 30 sekund. Zadzwonił miły pan i przekonał mnie finansowo do dołożenia "kup teraz". No i kupił...

Patroszyłem więc pojazd na okoliczność sprzedaży, zadziwiające, jak dużo rzeczy człowiek jest w stanie zgromadzić w samochodzie...

 

 

Przy okazji poprawiłem wydech, na okoliczność, gdyby kupiec zrezygnował. No ale nie zrezygnował:/

 

 

Jak się okaże totalną padliną, to pójdzie na części, jak nie, to pojedzie jako zabytek do Niderlandów. Szkoda, że nie do Kamerunu. Poopowiadali by sobie z Akordeonem, jak to fajnie być moim samochodem...

Muszę się upić... A od jutra myśleć o kolejnym dieslu. Tak jakoś sobie ustaliłem, że roczna amortyzacja pojazdu to 1500zł. Czyli jak kupuję samochód na rok, to max za 1500zł, po roku go sprzedaję jako zamortyzowany (czyli bezwartościowy) i to co za niego dostanę to tzw. wartość resztkowa. Czyli czysty zysk:P No jeśli kupię samochód za 3tys, to zrozumiałe, że na 2 lata. Paranoją jest więc kupowanie pojazdu za, np. 15000zł, bo musiałbym nim jeździć 10 lat, a mało który samochód tyle wytrzyma w moich rękach. No dobra, Ładziance zostało jeszcze siedem...

17:53, scibor1
Link Komentarze (4) »
(u)rodziny

No więc u młodej na urodzinach byłem. Droga "tam" bez fajerwerków, pomijając wszechobecne roboty drogowe. Na miejscu trzeba było zrobić dobrą Minę do złej gry...

 

 

Ważne, że dzieciaki się cieszyły:

 

 

Podtrzymałem im ten nastrój zabierając najpierw do kina...

 

 

...a następnie do dziadków, gdzie zostaliśmy na noc. No i poinformowałem rodzinkę o zaistnieniu Gwiazdy Podwójnej;)

 

Na drugi dzień powrót skrótami. Dało się zauważyć wiatraki Made in China:

 

 

Podkusiło mnie skorzystać z GPSu, wszak jechałem tym skrótem po raz pierwszy. I na GPS ostatni - jak już koła zabuksowały na piaszczystej leśnej drodze, wróciłem na asfalt i kierując się intuicją i zdrowym rozsądkiem, dojechałem do Paliów...

 

 

Dziecko mi rośnie;P Potem już tylko żabi skok przez pół Polski do domu. I po urodzinach. Młoda zadowolona, to najważniejsze.

15:56, scibor1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 października 2011
wymieranie gatunków

W historii Ziemi było kilka wielkich wymierań. Jedno z nich trafiło w dinozaury. Podobno najbliższymi krewnymi wymarłych gadów są... ptaki. O, na przykład, takie:

 

Wzorem dawnych krewnych, nastał czas wymierania kurwiszonów. Zamiast analogii Apophisa sprzed lat, kres ich bytowi położyła... przychodnia do skutecznego leczenia pedofilii: 

 

 

Cóż można jeszcze rzec... Po dekapitacji i odśrodkowemu wykrwawianiu w podwórkowej karuzeli czas na pozbawienie upierzenia:

 

 

Na sucho. Jak jeszcze ciepłe, to się da. Potem patroszenie i kura gotowa: 

 

 

I jeszcze sporo dla kotów zostało: 

 

 

Kurwiszony wymarły. Pewnie na wiosnę się odrodzą. Ale teraz idzie zima. Zasygnalizowana popołudniowym gradobiciem.

 

Urwałem wydech w Jellinku.

Jutro jadę do młodej na urodziny.

21:58, scibor1
Link Komentarze (4) »
raport z prac

Gelaufenarium z przodu:

 

 

i z tyłu:

 

 

Zostało zrobić paśnik, obić drzwi i zasiedlić. Może w przyszłym tygodniu.

11:02, scibor1
Link Komentarze (4) »
niedziela, 09 października 2011
wybór

Na wybory poszedłem. Nie zaryzykowałem oddania pustej karty, no bo wiadomo. Wybrałem więc wszystkich możliwych kandydatów;) Każdego z każdej listy. Z jednym wyjątkiem, gdzie do sejmu kandydował znajomy któremu sporo zawdzięczam. Jak chce, niech się pobawi w politykierkę.

Przypadkiem rzuciłem okiem na wiadomości wieczorne. Otóż żyjemy w kraju, w którym zawarcie związku małżeńskiego przez osobę cierpiącą na porażenie dziecięce i osobę o lekkim upośledzeniu umysłowym wymaga czteroletniej drogi po psychiatrach i sądach. Jednocześnie osoba skazana za morderstwo z premedytacją może założyć rodzinę już po wyroku, może podjąć studia w zakładzie karnym a po ich zakończeniu może liczyć na zmniejszenie wyroku z dożywocia na 10 lat pozbawienia wolności oraz pomoc różnorakich fundacji w zdobyciu pracy.

Nawet nie chce mi się tego komentować. Pozostaje nadzieja, że kiedyś jakiś Teodor Hornic podejmie decyzję i naciśnie guzik uruchamiający Kassandrę. Dajmy szansę mrówkom...

20:13, scibor1
Link Komentarze (1) »
przygotowania do zimy

Konstrukcja gelaufenarium została przetransportowana na miejsce docelowe dzięki uprzejmości sąsiada:

 ostatni rzut oka na goliznę... 

 no i jedziemy ze ścianami, dachami i takimi tam... 

Nawet jakaś ściółka się pojawiła;)

Tymczasem na starych śmieciach sezon pastwiskowy letni zakończono i krowiszony zostały oddelegowane na zimowe pastwisko:

Łącznie z Masajem, który jakoś został do stada przygarnięty. 

I jakoś to leci...

19:59, scibor1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 października 2011
równina

Pewien kawałek gruntu, zwany technicznie "lasem", próbowałem ugryźć na różne sposoby. A to piłą i kosą, a to Paliem, a to znajomymi Jehowitów. Nawet ogłosiłem się na kilku forach. Nie pomogło. Pomógł w końcu rębak, choć to co zostawił też stanowiło problem. Znów zaczęło się poszukiwanie rozwiązań typu "pan Wiesiek z ekipą", popłynęła kupa kasy a efekt, cóż...

Wziąłem się za to sam, w ramach wykaszania niedojadów. Kosiarka co chwilę na jakimś pieńku wywalała na bezpieczniku, ale co tam. Ukosiłem może z hektar jak przypomniał się M z dzierżawą. Siedliśmy, spisaliśmy papier, powiedział, że zrobi. I zrobił:

Był las...

 

I chwasty i inne takie...

 

Pozostała równina i nieliczne odrosty z odziomków, zwanych przeze mnie przyziemiami. M wpuścił tam po prostu ciężką talerzówkę, dla której rozpulchnienie gleby zawierającej powycinkowe pniaki nie stanowiło większego problemu:

 

Najważniejszy jest dobry plan... to znaczy sprzęt;). W końcu mam ładne, równe 6ha, które wydzierżawiłem. I jak na ironię, jak w przyszłym roku będzie przygotowane do generowania konkretnego dochodu, to pewnie będę musiał sprzedać, żeby wyjść z długów.

Czas pokaże.

07:24, scibor1
Link Komentarze (1) »