ciag dalszy relacji z agronautyki, teraz w ramach nowego zycia na swoim
RSS
niedziela, 31 października 2010
zmiany czasu
Ostatnio mialem okazje zaznac przyjemnosci bycia pasazerem tylnej kanapy ponizszego pojazdu:



Zaskakujaco duzo miejsca. Wot technika...;)

Zblizajace sie Dziady zmobilizowaly mnie do wstapienia do occa na piwo:



Wypilismy, pogadalismy, bez fajerwerkow, same znicze wystarczyly. Umowilismy sie na wtorek na powtorke, jak juz przejdzie fala zyjacych.

Jest czas umierania, wiec dla rownowagi musi byc i czas narodzin. A w tydzien po urodzeniu mozna juz przeprowadzic musztre wsrod pelzajacych:



Nie chwalac zycia przed smiercia zobaczymy co z nich wyrosnie.

Wczoraj naszlo mnie na jesienne wedkowanie. Po trzecim karasiu przyjechali jehowici. Pogadalismy chwile, pozegnalismy sie - biskupowi skonczyla sie kadencja i nastepna ma gdzies daleko na poludniu. Troche szkoda, bo on akurat zmienil moj poglad na jehowitow. Nie mylic ze swiatopogladem, a tym bardziej z pogladem na swiat.

Kolejna bzdura nowozytnego swiata... Przestawiliscie zegarki?
04:54, scibor1
Link Komentarze (5) »
czwartek, 28 października 2010
baranek:)
pieśń baranka który wybiega na łąke :)21


wersja polska


Jak dobrze być barankiem
i wstawać sobie rankiem
wybiegać na polankę
i śpiewać sobie tak:
be, be, be, kopytka niosą mnie!
be, be, be, kopytka niosą mnie!

wersja angielska


How good to be baranek
and wake up sobie ranek
go down to polanek
and singing sobie tak:
be, be, be, kopytka taken me!
be, be, be, kopytka taken me!

wersja niemiecka


Wie gut zu sien baranek
aufstehen sobie ranek
laufen nach polanek
und singen sobie tak:
bich, bich, bich, kopytka tragen mich!
bich, bich, bich, kopytka tragen mich!

wersja francuska


C’est bien d’etre un baranek
et se berer sobie ranek
et courir sur polanek
et chanter comme sa:
boit, boit, boit, kopytka portent moi!
boit, boit, boit, kopytka portent moi!

wersja włoska


Bene essere baranek
alzarsi sobie ranek
corere na polanek
e cantare me si:
be, be, be, kopytka portano me!
be, be, be, kopytka portano me!

wersja hiszpańska


Es bueno ser baranek
alcanzar sobie ranek
corir na polanek
y cantarme si:
be be be, kopytka portan me!
be be be, kopytka portan me!

wersja holenderska


't Is tof zijn een baranek
en opstaan elk poranek
dan lopen naar polanek
en zingen als volgt:
be be be, kopytka dragen me!
be be be, kopytka dragen me!

wersja czeska


Jak dobrze byt beranek
a vstavat brzy ranek
a bieżet na polanek
a zaspivat si tak
be be be kopytka nesou mne!
be be be kopytka nesou mne!

wersja arabska (fonetycznie)
czasem baranki niosą zielone flagi islamu i wypowiadają dżihad wtedy nucą tak

Mnich entakun baranek
ła tałaa sobie ranek
łatarkud ila polanek
ła tugranne:
me me me kopytka jaahuduni!
me me me kopytka jaahuduni!

wersja hebrajska
jeśli są z drugiego brzegu Jordany to wtedy wstępują do służb specjalnych i śpiewają tak

Jafe lihjot baranek
lakum sobie poranek
lalechet lepolanek
laszir szira kazot
bi, bi, bi, kopytka nos'im oti!
bi, bi, bi, kopytka nos'im oti!

wersja japońska (fonetycznie)
no kamikadze też się zdażają

Baranek de aru no-wa ii ne
ranek-ni okite
polanka-e hashitte
kou utattari suru:
be be be, kopytka-wa boku-wo hakonde!
be be be, kopytka-wa boku-wo hakonde!

wersja duńska


Kiel bone esti baranek
kaj levigxi sobie ranek
kaj kuri al polanek
kaj kanti al si tie:
bi bi bi, kopytka portas min!
bi bi bi, kopytka portas min!

wersja węgierska


Jaj de jó baranek lenni
és sobie ranek felkelni
és polanekre futni
és énekelni így:
bem bem bem kopytka hoznak engem!
bem bem bem kopytka hoznak engem!

wersja portugalska


Como e bom ser baranek
levantar co poranek
e correr na polanek
cantando assim:
be be be kopytka estao carregando me!
be be be kopytka estao corregando me!

wersja rosyjska (fonetycznie)


Kak choroszo byt' baranek
I prosypat'sja kazdyj ranek
I biezat' na polanek
I piet' siebie wot tak:
be be be kopytka niesut mnie!
be be be kopytka niesut mnie!

wersja krzyżacka :)21


Tamdaradej baranek
tamdaradej sobie ranek
tamdaradej polanek
i tamdaradej sobie tak:
Hej, hej, hej, kopytka tamdaradej!
hej, hej, hej, kopytka tamdaradej!

wersja wikińska...
no coments :)21

Gwałcić, gwałcić baranek
gwałcic, gwałcić sobie ranek
gwałcić, gwałcić polanek
gwałcić, gwałcic sobie tak:
(i tu jakoś nikt nigdy nie miał odwagi zaśpiewać refrenu...)

10:35, scibor1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 października 2010
troche zaleglosci

Sprawa z internetem w toku. Tydzien temu dzwonila mila pani z TPSA, zeby im wyslac kopie umowy z Netia to zrobia aktualizacje. Wyslalem. Wczoraj dzwonila inna mila pani z TPSA, ze jeszcze nic do nich nie doszlo, ale pilnuje i mnie poinformuje. No wiec czekam i wisze na necie przez telefon. Do czasu...

Wrzesien obfitowal w grzyby, rowniez nieposlednich rozmiarow:



To S. znalazla, ja sie tylko do zdjecia upozowalem, bo takiego borowika znalezc to nie na moje nerwy;)

Byl czas i na Jare Swieto, wyjatkowo polaczone z postrzyzynami:



Zamirowi slawa! Obrzed okraszony wlasnej produkcji miodem zerczyni:



Dobrze mi tam z nimi. Ale trzeba wracac i konfrontowac sie z lokalna jasnoscia wyrazania mysli:



Ktos sie widocznie za bardzo skoncentrowal na "zakazie" i "niepelnoletnosci", i wyszlo jak wyszlo. Wazne, ze maja tam dwojniak Kurpiowski:)

Jako ze traktor mi padl a orac trzeba, to trzeba bylo zawezwac odplatna pomoc. Pomoc wjechala w pole:



i w 8 godzin zrobila to co mnie zajmuje tydzien...



Tylko ze kieszen oproznila:/ Trzeba wiec bylo oddelegowac mlodziez:



Jak zwykle - do Jezioran. Reszta koniowatych (obecnie tylko cztery) postanowila pohasac na wolnosci. Koty poczuly sie zagrozone i podzielily na dwie ekipy: jedna postanowila sie okopac:



druga zas za zadne skarby nie dopuscic wroga do zarcia:



Pojechalem do mlodej na urodziny, tydzien przed czasem, bo tak wyszlo...



W sumie to chyba ja najgorzej znosze ich nowe warunki mieszkaniowe. Nie chce mi sie o tym gadac... Zeby im jakos wynagrodzic i urozmaicic kolejne wakacje, ruszylem z budowa domku letniego. Szkielet praktycznie gotowy:



Teraz sloma, glina, cos na dach i mozna mieszkac;)

Koniowatym tez urozmaicilem pastwisko o akcenta egipskie:



Skoro konie moga miec piramide, to Dzons moze byc poszukiwaczem zaginionego Chappi:



A w wolnych chwilach odciaga uwage Dropa od innych szkodnikow:



Co do Kici K. - od dwoch dni siedzi w domu. Jakas bestyja capnela ja na tyle mocno, ze nie chodzi na prawy tyl. Dwie dziury po klach, polamane zebra z lewej strony. A do zarcia gna jak okulawiony Jazon do klaczy... Zapewne wiec przezyje...

Co do przezywania i rozmnazania... Kroliki maja sie dobrze. Kontaktuja sie na rozne sposoby:





czego efektem jest 8 malych kroliczat urodzonych przedwczoraj w nocy. Zobaczymy ile przezyje. I druga samica zaczela budowac gniazdo...

Troche materii nieozywionej sprawia problemy. Na przyklad padniety akumulator w UPSie. Trzeba bylo doraznie zaadoptowac z Helgi:



Jak dotad sprawuje sie dobrze.

Zaczalem robic oswietlenie w krolikarni, ale musze zaczekac na jakas kase bo mi potrzeba 30m kabla. W ramach oczekiwania zaczalem dzis przegladac obore i stwierdzilem zawal sufitu. Przybyl wiec kolejny stempel podtrzymujacy konstrukcje. Byle do wiosny...

Zakonczylem cykl szczepienia przedoperacyjnego. Jak dobrze pojdzie to za dwa tygodnie bede juz po. A co potem? Czas pokaze;)
11:28, scibor1
Link Komentarze (5) »
wtorek, 12 października 2010
kij w mrowisko
Zyje, zyje... Co do internetu: dopiero dzis dostalem odpowiedz z Ery. Ustnie i odmownie. Bo w TPSA nie wiedza kto ja jestem, bo caly czas papiery maja na moja mame. No to zadzwonilem do TPSA, ze skoro dostaje faktury z Netii od 3 lat na moje nazwisko, to chyba jednak linia powinna byc na mnie. No powinna. W zwiazku z czym mam sobie zadzwonic do Netii, zeby przekazali informacje do TPSA, ze linia jest na mnie. W sumie zaczelo mnie to juz bawic, ale zadzwonilem do Netii, zasugerowalem, ze byc moze chcialbym ich internet, ale trzeba odkrecic sprawe papierowa. Pan z Netii sprawdzil co i jak, po czym stwierdzil, ze mimo iz mam u nich telefon, to linia figuruje na kogos innego i musze zadzwonic do TPSA, zeby przeprowadzili cesje na Netie. Powstrzymujac lzy wzruszenia zadzwonilem ponownie do TPSA, gdzie ponownie wylkalem do sluchawki cala sytuacje i niesmialo zagadnalem, czy moj telefon w moim domu moze byc moj, a jesli tak, to jakim cudem mam tego dokonac. W momencie gdy pani z TPSA doszla w swym wywodzie, ze internet powinna na siebie zamowic moja mama i go na mnie scedowac, skonczylem lkac i ucialem jej wywod krotkim "NIE". Podalem swoje dane i poprosilem o zajecie sie sprawa klienta ktory chce miec internet i placic co niego w sumie dosc pokazna kwota co miesiac, nie zajmujac sie przenoszeniem papierkow miedzy dwoma firmami ktore nie potrafia sie miedzy soba porozumiec. Co z tego wyniknie - zobaczymy. Ktos ma sie ze mna w tej sprawie skontaktowac. A jak nie to kij im w...

A co do reszty zycia? Zbieram troche zdjec ktore kiedys wrzuce hurtem, przygotowuje sie do zimy i jakos leci dzien za dniem. Bylem u dzieciakow, zazgrzytalem zebami widzac jak musza mieszkac, ale na szczescie one znosza to duzo lepiej niz ja. Wazne ze sa zdrowe i potrafia sie cieszyc z malych rzeczy.

W gospodarce ubyly oba zrebaki - pojechaly do Jezioran (ach, te Jeziorany...;)) gdzie czeka je mniej lub bardziej swietlana przyszlosc. Reszta zwierzakow bez zmian.

A, posadzilem truskawki...:)
19:08, scibor1
Link Komentarze (5) »