ciag dalszy relacji z agronautyki, teraz w ramach nowego zycia na swoim
RSS
piątek, 30 września 2011
gelaufenarium

Od dwóch tygodni jakiś handlarz do mnie wydzwania, że chce zwierzaki kupić. Zbałamucił mnie na tyle, że chciałem mu Muśkę sprzedać, bo i pieniądz konkretny za krowiszona by był, a i krowiszon się zbiesił i nie urodził planowanego cielaka. Ale zanim mu ją sprzedam, warto zajrzeć w jej czeluść, czy aby nie zaciążona z opóźnieniem. Ucapiłem więc zwierza nasznur i zawlokłem do obory. Ba, nawet trafiła się okazja poskrom przetestować:

 

Zawezwałem fachowca od krów. Bo sam to pamiętam tyle, że w środku jest ciepło i nic nie czuć;P Przyjechał Sokalski, zgłębił temat i wydał wyrok: połowa ciąży. I tak oto Muśka zamiast do Morlin trafi na porodówkę. Jakoś styczeń-luty.

 

Tymczasem w ramach zagospodarowywania nadmiaru materiału budujemy z Majstrem gelaufenarium:

 

 

Cielętnik znaczy. No taka mała obora. Żeby małe gelaufeny zakupić i przez zimę przezimować. A potem wywalić do mnie na pastwisko i niech rosną. Jak Masaj na przykład, który zakończył chyba fazę gelaufena i stał się dziamdziakiem. Od dziś pastwiskowym na uwięzi:

 

 

Jakoś mu ta trawa nie leży. Trochę się rozbiegunkował, ale mam nadzieję, że to jakoś opanujemy. Siano i woda zdrowej kupy doda... elektroda... nieważne.

20:42, scibor1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 września 2011
Masaj

Chwilę robiłem podchody do masajowego cielaka. Twardy, afrykański negocjator. Z ceny nie zszedł, ale zgodził się na raty. I tak oto pojawił się nowy byk na gumnie:

Jeszcze tylko zakolczykować, utrzymać przy życiu i dołączyć do stada. Na razie jednak niech posiedzi w izolatce:

Normalnie fajny jest, no...;)))

19:23, scibor1
Link Komentarze (3) »
środa, 21 września 2011
dzień intensywny

Rano z łóżka podniosło mnie miauczenie. W dodatku bez sensu, bo takie sportowe. No to skoro już wstałem, to zrobię coś pożytecznego. Na przykład pobiorę Jantarowi krew. Pomysł zacny, samo pobieranie trwało jakieś pięć minut, przygotowanie do pobierania, hmmm, cztery godziny. No bo nie dość, że gnojki były silne w kupie, to współpracę miały w... nieważne. Ważne, że pobrałem:

 

I od razu wysłałem.

Staw się skończył. A właściwie zaczął. Bo teraz to będzie plaża, palmy i takie tam...

 

 

Przyjechali faceci w czerni. Do bobrów. Smutny pan stwierdził, że zwierzaki podniosły poziom wody o 1,8m na trzech tamach i w efekcie mam zalane 2,15ha. Dostanę papier i będę mógł podjąć walkę. Pan zaznaczył, że nierówną i skazaną na niepowodzenie. Ale dostanę nagrodę pocieszenia. W efekcie wyjdzie, że staw mam wyczyszczony za darmo;)

 

Jakby na zawołanie pojawił się znak orła:

 

 

Podobno orle jaja można sprzedać za 5 tys. PLN Ale jakoś nie chce mi się szukać. Tym bardziej, że facet w czerni zasugerował zgłoszenie kilku ptaków do ornitologów.

 

I tak się to wszystko kręci. Czasem po prostu zazdroszczę kociakom beztroskiego dzieciństwa...

 

 

W drugim domu orzechobranie. Pod biczem komarzych ssawek:/

20:05, scibor1
Link Komentarze (2) »
Plony czyli dzik w szkodzie

Jak już wspomniałem, uważam, że na Plony zasłużyłem. Więc nagrodziłem się wizytą w Chramie Mazowieckim:

 

 

Było... super:)

 

 

Zaiste miód przedni do domu przywiozłem. W sklepach takiego się nie uświadczy.

 

Dzień powrotu z rolniczym akcentem - Paliowi Dzik wpadł do rowu i trzeba było wydobyć...

 

 

A potem to już zwykła traska do domu i do drugiego domu, w sumie jakieś 400km.

19:36, scibor1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 września 2011
Milk war

Przyłapałem Ukulele na karmieniu. Co prawda trudno mi było policzyć to żyjące "coś"...



Ale w końcu się udało. Najlepsza matka na świecie:



karmi swoją szóstkę plus znajdę z krowiego pastwiska. A cała siódemka kociąt w akcji wygląda tak:


12:53, scibor1
Link Komentarze (4) »
Wejście smoka
Od wczoraj na gumnie rezyduje... smok. Taki ziemnowodny, żółty. Wyżera trzcinę ze stawu...



A co zeżre, to i wysra:



Jednym słowem - remont stawu rozpoczęty.
12:42, scibor1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 września 2011
opowieści z gumna
Mimo porannej burzy ruszyła orka.


Wiedziony doświadczeniem z ubiegłego roku nająłem do tego celu fachowca za pieniądze. Bo i szybciej, i taniej niż samodzielnie. I przede wszystkim mniej nerwów.

W międzyczasie wystrugałem koniowatym prowizoryczne kantary:



Są bardziej eko, bardziej też "stylowe". Zobaczymy, na ile okażą się trwałe. Mój dziadek twierdzi, że prowizorka jest najtrwalszym rozwiązaniem, przetestuję to więc w praktyce;)

Podczas zabawy ze sznurkiem wiatr przyniósł miauczenie. Jak skończyłem to poszedłem zobaczyć. I znalazłem:



Leży na środku krowiego pastwiska i drze jadaczkę. Dziewczyna. Czyja? Nie mam pojęcia. Dałem do małych Ukulele. Bo na tworzenie kota domowego nie mam jakoś aspiracji.

W miedzy czasie się zaorało:



Koszt nie był powalający, mimo przekroczenia założonego czasu o 100%. Po prostu najemnik jest przyzwyczajony do orania suchego piachu, a nie mokrej gliny.
Uiściłem, pogadaliśmy, obszedłem włości i stwierdziłem niskie OB. Znaczy się Obszar Bobrów jest jakby mniej mokry...



Dziwne, ale zobaczymy co się stanie. Policzyłem dęby jakie mam w najbliższej okolicy.



Po 20 dałem sobie spokój. Wziąłem garść żołędzi i zapłodniłem jabłonkę:





Zobaczymy, co z tego wyniknie. Dąb w łonie jabłoni...

Wracając przyłapałem Uku na szkoleniu parszywej dwunastki? Cholera wie, ile tych kociaków się uchowa, Ukulele miała 6, Kicia K. chyba 2, Krawatka nie wiadomo... Ile by nie było żłobek i przedszkole prowadzi Ukulele. Dosłownie:



Ech, żeby wszystkie matki takie były...

Przyjechał Gryzu w sprawie dzierżawy. Negocjujemy. 
08:09, scibor1
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 12 września 2011
inwazja
Niedzielny poranek. Sielanka rodzinna. Spokojne wysłuchanie budzika. I telefon. Masaj. "Konie ci wyszły". Półtorej minuty na ubranie się, godzina dziesięć na dojazd. A jakże, wyszły. No że Jazon opuścił terytorium, to normalne. Ale Jutrzenka? To już niespodzianka.
Najpierw złapałem Jazona. Zaprowadziłem do świeżutkiej obory i zamknąłem. Potem Jutrzenka na sznur, Jadran poszedł za nią. A ta mała szuja Jantar nie. Zamknąłem Jadrana z Jazonem, z Jutrzenką wrociłem po tego małego gnojka. Jakiś samochód na drodze do Janikowa stał i cierpliwie czekał aż skończę. Przywlokłem te gnidy i uwiązałem do traktora:


Potem dałem się pokopać pastuchowi, ale wreszcie umieściłem całą czwórkę rozrabiaków na rezerwowym pastwisku. Nie ma sensu dawać ich z powrotem na letnie, pod koniec miesiąca przerzucę towarzystwo na zimowe. Albo nie. Zobaczymy.

O tym, co dwa ogiery zrobiły w posprzątanej i pobielonej oborze nie chce mi się mówić.
11:15, scibor1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 września 2011
powrót legendy
Masaj zapytał, czy złapię mu krowiszona na lasso. Bo handlarz ma przyjechac, a krowiszon nie chce współpracowac. No to trzeba pomóc człowiekowi. Zaczęło się prosto, trafiłem za pierwszym podejściem, czym potwierdziłem mój status legendy.

To nic, że blisko 600-kilowy krowiszon poszedł w plener, bo kto by tam furiatkę utrzymał...



No dobra, próbowaliśmy, ale dym idący z dłoni czy widok młodzieży wleczonej przez pastwisko w najlepszym westernowym stylu nie nadaje się za bardzo do publikacji.

Jakieś półtorej godziny później zostaliśmy nagrodzeni takim oto widokiem:



Czasami nawet kawał krzaka na polu staje się przydatny;)
Zaholowanie delikwentki do obory było już czystą formalnością:



Wszak krowa nie może byc silniejsza od ciapka...;)
15:40, scibor1
Link Dodaj komentarz »
próba inwazji
Ostatnio inwazje się szerzą na gumnie. Najbardziej odczuła to Orka, inwazja pasożytów ją zmogła.

W ramach przygotowań do zimy krowiszony zajęły się inwazją na tereny bliższe zimowego pastwiska...



Szkodniki polowe badają tereny, które można będzie podbic...




Tak, tak, tam jest sarenka. Ale Sarniego żniwa nie będzie.

Koniowate wyprowadziły mnie dziś z nerw, więc ograniczę się do zdjęc, opis w osobnym wpisie.





Niespodzianką była inwazja kocięcia Kici K.:



Wot, dziewuszka...



a nad oborą czeka na nią Dżonsopodobny brat lub siostra:



Na pytanie, czy Dżons miał z tym coś wspólnego otrzymałem mało miarodajną odpowiedź:



Ogarnianie gospodarki trwa.
15:09, scibor1
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2