ciag dalszy relacji z agronautyki, teraz w ramach nowego zycia na swoim
RSS
wtorek, 30 września 2008
dramat w buzi
mam. Strzelil mi zab, albo plomba w nim, wystaje mi ostra krawedz przysrodkowo i rznie po jezyku. Do dentysty zara ide. Mimo, ze mam dobry pretekst, zeby nie jesc i sie nie odzywac...
17:15, scibor1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 września 2008
stosunek mnicha

Po poludniu postanowilem zbadac stosunki wodne panujace na dotychczasowym pastwisku krowim:

Stosunek pastwiska do mnie byl negatywny, bo wzialem w lewego gumiaka wode. Trudno nie wziac, skoro sie wpada w bagno dobrze po kolana...

Ograniczylem wiec badanie do minimum. Nie omieszkalem przyjzec sie z bliska niejakiemu mnichowi, pokutujacemu na konskim pastwisku:

Ciekawe, jak to wszystko ma sie do katastrofy budowlanej u bobrow? Zbadam to doglebnie jak mi ubranie wyschnie...;)

17:34, scibor1
Link Dodaj komentarz »
geniusz magisterski

Wczoraj po raz kolejny poprawialem prace magisterska. Nie moja. Za glupi jestem zeby byc magistrem. Okazalo sie, ze juz ja poprawialem, tylko w wersji papierowej. I dobrze, ze trafila w moje rece ponownie, bo przeoczylem cud geniuszu magisterskiego:

"Kwasy tluszczowe to zwiazki organiczne, ktore rozpuszczaja sie w rozpuszczalnikach organicznych."

W dalszym ciagu nie przebija to mojego ukochanego wypracowania o mrowkach niejakiego Sulka (Pana), brzmiacego: "Mrowki są.", ale tez jest dobre:)

10:50, scibor1
Link Komentarze (1) »
wewior na plocie

Czym (lub kim) sa wewiory chyba juz wszyscy wiedza. To szczegolnie perfidne drapiezniki, ktore wykorzystujac swoje podobienstwo do stosunkowo niegroznych wiewiorek, oraz ukierunkowana na te wiewiorki ludzka, zupelnie niezrozumiala, naiwnosc, poluja na owych naiwnych. Szczegolnie w warszawskich Lazienkach. Razu pewnego bylem swiadkiem, jak szczegolnie naiwna pani podtykala we wspomnianych Lazienkach batonik wiewiorce, ktora okazala sie byc wewiorem. Zlapana za reke (ta pani) szybkim i zrecznym chwytem wewiora nie zdazyla nawet pisnac, gdy juz byla zawleczona na szczyt pobliskiego drzewa, wypatroszona i oskorowana. Albowiem tak wlasnie poluja wewiory na naiwnych. Co prawda zdecydowanie bardziej wola upolowac agresywnego niedzwiedzia, jest to bowiem ich przysmak. No ale, ze niedzwiedzi u nas coraz mniej, glownie wytepionych przez ludzi, to wewiory poluja na owych ludzi, niosac pomste za wymierajacy gatunek przysmakow. Niedzwiedzi znaczy, nie mylic z miedzwiedziami - o tym innym razem.

Dzis rano zrozumialem, dlaczego w okolicznych lasach nie wystepuja niedzwiedzie. Prawdopodobnie przyczyna jest ten oto wewior:

Zdjecia moze troche male (robilem z daleka, wszak nie oszalalem na tyle by zblizac sie do wewiora!), ale nawet na nich widac ludzace podobienstwo do nieszkodliwej, rudej wiewiorki. W dodatku bestia rozpanoszyla sie na moim terytorium. Zbiegiem okolicznosci wladam biegle jezykiem i odglosami jakie wydaja z siebie szczuchy, bedace z kolei naturalnymi kosymbiontami wewiorow, wiec moje terytorium jest bezpieczne. Co nie zmienia faktu, ze poczulem dzis rano dreszcz... emocji?

Dla niewtajemniczonych: wewiora od wiewiorki mozna rozroznic po tym, ze wewior wlecze swoje ofiary na szczyt drzewa i tam je sprawia, natomiast wiewiorka lezy rozjechana na drodze. Proste, prawda?;) 

10:43, scibor1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 września 2008
granica zyta

Wramach wieczornego, hmmm, popoludniowego wlasciwie wizytowania bobrow zajrzalem na ostatnio obsiane pole:

zaleglo mi sie tam... zyto:). Zyto wyglada tak:

Ucieszony faktem przyjecia sie nasion postanowilem obwiescic to swiatu. Najlepiej swiatu szeroko pojetemu, czyli gdzie indziej niz tylko w UE:

Jak widac na powyzszym obrazku, granica to jedno, a wyjezdzona droga obok znaku to drugie;P. No bo Rosja wyglada tak:

A Polska z Rosji wyglada tak:

I u nich na pewno nie ma takich fajnych opienkow na lipowym pienku:

Znow otarlem sie o kraine marzen...

17:33, scibor1
Link Komentarze (2) »
na nowym pastwisku

Sprawdzilem jak bizony sie aklimatyzuja. Widok z budy obiecujacy: dysputa z koniem:

Apis ze stoickim spokojem:

stwierdzil, ze nie jestem dla niego zadna konkurencja, ani do trawy ani do Milki, wiec uwalil sie na sjeste:

Milka podchodzi do mnie nieco bardziej nieufnie:

jak to kobieta...

Niemniej chyba im dobrze;)

13:48, scibor1
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 września 2008
rodeo

Dzien pod znakiem przepedzania bydla. Nowe pastwisko czeka:

Ale to dopiero po poludniu. Wczesniej trzeba zagospodarowac teren po owsie. Nareszcie mam gdzie schowac prase i traktor:

No dobra, czas na rodeo. Najpierw wyganiamy bizony ze starego pastwiska:

na droge... ktora zamykamy dla ruchu tranzytowego Janikowo-Dworzno:

I o dziwo bez komplikacji bizony laduja na nowym pastwisku, co Milka obwieszcza rykiem godnym Chewbaccy:

Popoludnie pozne uplywa na tworzeniu wynalazkow, jak na przyklad antena do symulatora, za ktora mam gwarantowane stanowisko konstruktora w NASA:

Jedno jest pewne: nikt takiej nie ma;). No i wieczor polegajacy na ukladaniu koni. Do snu, o zachodzie slonca:

Dobranoc Panstwu.

19:46, scibor1
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 września 2008
owsianka

Dzien nie zapowiadal sie nadzwyczajnie (no chyba ze uwzglednie tok skojarzej ktory doprowadzil mnie do Kornelii;)).

Gdzies tam czaja sie krowy we mgle:

i Tymon w lesie:

Dzien pod znakiem wymiany ziarna. Zawiezlismy do sasiada Bohuna, przywiezlismy Araba:

W miedzyczasie postanowilem zrobic porzadek z kolem zapasowym do przyczepki:

I na tym radosnym zajeciu uplynal mi czas oczekiwania na klienta. Ktory przyjechal po to:

a zostalo po nim to:

No to owies mam z banki. Zostalo jeszcze poltorej tony zyta. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Poza tym dzien pracusia byl. Z rana dwa maile od Alexa, jeden z formularzem i drugi ponaglajacy, ze jeszcze nie wyslalem. Wyslalem i powiedzialem, co o tym mysle. Potem zadzwonil mily pan i zaproponowal mi prace. W Mlawie, wiec grzecznie podziekowalem. Potem jeszcze zdublowany mail z kolejna oferta pracy. Jak bylem z owsem na wadze, na domowy dzwonila jakas kobieta. Odebrala mama. Pogadaly sobie: kobieta po angielsku, mama po polsku. Tyle wychwycila, ze ktos szuka mnie. No i wieczorem dodzwonil sie do mnie Kevin. Moj potencjalny manager. Jakosc polaczenia i opoznienie bylo jakby dzwonil z Ameryki (ale nie tej pod Olsztynkiem) albo glebokiej Rosji. W dodatku on mowil cicho, a mnie konczyla sie bateria. Chyba uzgodnilismy, ze wszystkie informacje zwiazane z praca u Alexa przesle mi mailem.

Czas pokaze.

19:43, scibor1
Link Komentarze (3) »
czwartek, 25 września 2008
na dachu

Moze niekoniecznie od razu na dachu swiata, ale korzystajac z pogody wzialem sie za gruntowanie pokrycia dachowego mieszkan zwierzakow:

A oto zestaw narzedzi jakich uzywalem:

Fajna breja, gmaz ardrycka (slynna) mi sie przypomniala;). Ciekawe, kiedy sie z tego domyje?

18:52, scibor1
Link Komentarze (2) »
środa, 24 września 2008
spajder lesny

Lesnie to byly owczarki w schronisku, ale najpierw o spajderze. Spajder mieszka w ciagniku i robi za traktoalarm oraz oczyszcza atmosfere z much:

No dobra, teraz o qniach. Wracajac wieczorem od bobrow wstapilem do qni. Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy nie doliczylem sie Tymka. Zbylem wiec towarzystwo jablkiem i udalem sie na poszukiwanie.

Tymon zamaskowal sie w lesie:

No to wsadzilem w niego reszte jablek w nagrode za to, ze sie znalazl. A potem przyszwendaly sie ciekawskie bydleta i zaczely sie zapasy lesne:

A tak wogole to caly dzien bylem w lesie. I wycinalem drzewa. I tyle.

19:42, scibor1
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3